Szukaj:

Metody polowań


Obowiązujący w Polsce "Regulamin polowań" dopuszcza następujące sposoby polowania:

polowanie indywidualne - wykonywane przez jednego myśliwego, działającego niezależnie od innych myśliwych znajdujących się w tym samym obwodzie łowieckim i bez użycia naganki, mogącego korzystać z jednego pomocnika, jednak nie w charakterze naganiacza.

polowanie zbiorowe - organizowane na zasadzie pędzeń, w których naganka składająca się z jednej lub więcej osób wypłasza zwierzynę na linię myśliwych, lub też pędzeń na ptactwo, w których myśliwi poruszają się równocześnie z naganką lub bez niej, równolegle do siebie

polowanie z ptakiem łowczym - mogące być indywidualne lub też zbiorowe i którym rządzą inne prawidłowości, bez potrzeby uwzględniania warunków bezpieczeństwa uczestników, gdyż nie jest używana broń palna.

Polowanie z zasiadki.

Zasiadka jest to polowanie polegające na zasadzaniu się, czyli czatowaniu na zwierzynę w wybranych miejscach, bądź to na ziemi, bądź też na specjalnie zbudowanych podwyższonych stanowiskach, zwanych ambonami. W ten sposób poluje się indywidualnie na jelenie, daniele, sarny, dziki, wilki, lisy i inne drapieżniki oraz ptactwo wodno-błotne, cietrzewie i słonki. Ambony do zasiadki na grubą zwierzynę ustawia się głównie na granicy lasu i pól, na brzegu zrębów i upraw leśnych, przy łąkach śródleśnych itp., czyli w miejscach, gdzie można się spodziewać wychodzenia zwierzyny na otwarte powierzchnie. Na takie czaty zasiada się przeważnie o świcie lub o zmierzchu, albo też w księżycową noc. Wówczas jednak wolno jest polować tylko na dziki i drapieżniki. Polowanie z ambony ma tę zaletę, że nie wprowadza zbytniego niepokoju w łowisku i zwierzyna trudniej zwietrzy obecność myśliwego, ten z kolei ma możność lepszej jej obserwacji i spokojnego strzału do wybran ej sztuki; w dodatku strzelanie z pewnej wysokości jest bezpieczniejsze niż z ziemi.

Czaty.

Czaty na dzikie kaczki i dzikie gęsi odbywają się zazwyczaj rano lub pod wieczór, na ciągach oraz na zlotach. Kaczki bardzo często dzień spędzają na większych zbiornikach wodnych, a dopiero wieczorem odbywają przeloty na żerowiska, by rano powrócić do dziennej ostoi. Gęsi z kolei podczas dnia przebywają na żerowiskach na otwartych polach, a na noc ciągną do zbiorników wodnych. Po ustaleniu szlaku przelotów lub też miejsca siadania, myśliwy ustawia się w dobrze ukrytym miejscu i strzela do przelatujących ptaków. Polując na słonki, czatuje się również na trasie ich wiosennych lotów godowych, zwanych ciągami. Ciągi te odbywają się wieczorem i rankiem, przy czym wieczorem są one intensywniejsze. Typową zasiadką jest też polowanie na cietrzewie na wiosennych tokach. W jakiś czas przed ich rozpoczęciem stawia się na znanych już z lat ubiegłych tokowiskach budki. Są one zbudowane z gałęzi świerkowych, trzciny lub podobnego materiału i muszą w środku pomieścić myśliwego, siedzącego na małej ławeczce lub też w wykopanym dołku. Świtem koguty przylatują na tokowisko i odprawiają swój fascynujący ceremoniał tokowy. Wtedy łatwo jest dojść do skutecznego strzału.

Podchód.

Jest to również typowe polowanie indywidualne, choć nieraz odbywa się w dwójkę, z przewodnikiem obeznanym w danym terenie. Polega on na tym, że myśliwy odnajduje zwierzynę i podchodzi do niej na odległość strzału. Tym sposobem poluje się głównie na zwierzynę grubą. Taki rodzaj polowania stawia przed myśliwym szczególne wymagania w zakresie znajomości życia i obyczajów zwierzyny, umiejętności poruszania się w terenie, czytania tropów itd: a równocześnie dając zwierzynie równe szanse. Człowiek znajduje się w ustawicznej walce za zmysłami zwierząt. W każdej chwili może go zdradzić nieostrożny ruch, trzask suchej gałązki pod butem, powiew wiatru lub inne, czasami zupełnie niespodziewane, przy czyny. Chodzić trzeba powoli i ostrożnie, unikając gwałtownych ruchów. Rzecz tym, by myśliwy wcześniej dostrzegł zwierzynę niż ona jego. Bardzo ważne w czasie podchodu jest pamiętanie o kierunku wiatru. "Dobry" wiatr to taki, który wieje od strony zwierzyny w kierunku myśliwe go; "zły", gdy dmucha odwrotnie. Przy złym wietrze podchód jest zupełnie bezcelowy.

Podjazd.

Jelenie, daniele i sarny, a nieraz i lis, znacznie lepiej "dotrzymują" przejeżdżający w pobliżu pojazd konny niż pieszego człowieka. Właściwość tę wykorzystać można do zbliżenia się do zwierzyny na odległość strzału. Podjazd odbywa się w ten sposób, że myśliwy i towarzyszący mu woźnica objeżdżają powozem atrakcyjne miejsca w łowisku. Gdy zobaczą zwierzynę, woźnica stara się podjechać pod nią na odległość strzału, po czym myśliwy, bez zatrzymania wozu, zeskakuje z niego w odpowiednio osłoniętym miejscu. Zwierzyna skupia uwagę na odjeżdżającym pojeździe, co ułatwia myśliwemu przygotowanie się do strzału. Nie wolno mu jednak strzelać zanim pojazd nie zniknie z pola widzenia zwierzyny. Jeżeli bowiem zwierzę tylko zaczyna się orientować, że ze zbliżającym się pojazdem konnym związane jest niebezpieczeństwo, to koniec z "dotrzymywaniem". Samochód do polowania z podjazdu nie powinien być używany. Jest w nim coś zupełnie obcego i nienaturalnego, a względy techniczne p ozwalają właściwie tylko na strzał z wnętrza samochodu przez otwarte okno, a tego "Regulamin polowań" słusznie zabrania.

Polowanie na wab.

Ten rodzaj polowania polega na przywabieniu zwierzyny na odległość strzału. Naśladując odpowiednim instrumentem lub też ustami głosy niektórych zwierząt, można spowodować, że podążają one w kierunku myśliwego, sądząc, iż jest to rywal, osobnik płci odmiennej tego samego gatunku lub też potencjalna zdobycz. Polowanie na wab wymaga dużych umiejętności w zakresie samej techniki wabienia oraz znajomości obyczajów zwierzyny. Naśladując na kupnym instrumencie w rodzaju rury plastikowej, na odpowiedniej długości kawałku pustej w środku tyki rośliny o nazwie Heracleum, na rogu, szkle od lampy naftowej lub na specjalnie obciętej muszli morskiej ryk byka - można go w czasie rykowiska wywabić z gąszczu na otwartą powierzchnię. Naśladować trzeba głos byka nieco młodszego niż ten, który się odzywa, co sprowokuje go do zbliżenia się w celu przepędzenia domniemanego intruza. Kozła w czasie rui można przywabić przez naśladowanie głosu kozy, czyli tzw. mikotanie. Mikotać można na listku bukowym lub podobnym, na źdźble trawy naciągniętym między palcami lub też na specjalnym instrumencie, tzw. wabiku. I tu ważna jest sama technika wabienia. Wabić trzeba wydając kilka piśnięć w odstępach sekundowych. Potem wabienie przerywa się na kilkanaście minut, pilnie wypatrując, czy rogacz się zbliża. Najlepszym okresem do polowania na wab jest druga połowa rui, czyli okres pierwszej połowy sierpnia. Najkorzystniejszą por ą dnia do wabienia są godziny popołudniowe. Jest zasadą, że w upalne dnie ruja jest znacznie żywsza, a więc i kozły reagują chętniej na wab. Naśladowaniem kniazienia zająca można przywabić lisa, który spodziewa się łatwego żeru. Służą do tego wabiki fabryczne. Najprędzej lis daje się skusić w mroźne i śnieżne dnie zimowe, kiedy mu trudno o zdobycz. Najlepszą porą dnia do wabienia są godziny przedwieczorne, kiedy głodny lis jest już na chodzie. Wabić można z ambon lub też z ukryć na ziemi. Naśladowany głos trwogi zająca powinien rozbrzmiewać z jednego miejsca nie więcej niż dwa razy w odstępach 30 minut. Zdarza się, że lis zbliża się, lecz jest poza zasięgiem skutecznego strzału śrutowego. Wtedy naśladowaniem, pisku myszy można go nieraz przywabić na odpowiednią odległość. Na wab można także polować na cietrzewie, naśladując z budki czuszykanie koguta, jeśli grające na tokowisku kogutki znajdują się w zbyt dużej odległości. Także i jarząbki można przywabić, naśladując specjalną świstawką głos samca lub samicy. Słysząc wabienie, jarząbek odpowiada głosem, po czym przylatuje lub też pieszo przybiega, by nawiązać kontakt z domniemanym rywalem lub też partnerką. Również i słonka na wiosennym ciągu zbacza z drogi i zbliża się do miejsca, z którego myśliwy ją wabi, naśladując świstawką jej psykanie.

Polowanie spod psa.

Na ptactwo łowne poluje się głównie indywidualnie lub w kilku myśliwych przy pomocy psa-wyżła. Gdy obiektem polowania są kuropatwy lub bażanty na otwartych polach, myśliwy udaje się tam w celu ich poszukiwania. Wyżeł biegając przed swym panem okłada pole, a gdy zwietrzy zwierzynę robi stójkę, oznajmiając tym miejsce jej przebywania. Myśliwy podchodzi wtedy na odległość strzału, a na jego rozkaz wyżeł wypłasza wystawianą zwierzynę. Po skutecznym strzale pies aportuje zdobycz. Jeżeli teren jest bardziej zakryty lub gdy chodzi o polowanie na dzikie kaczki w zatrzcinionych zbiornikach wodnych, wyżeł nie wystawia zwierzyny, lecz zaraz ją wypłasza i zmusza do poderwania się do lotu. Do ptactwa łownego strzela się bowiem wyłącznie w locie. Po strzałach do zadań psa należy również poszukiwanie ewentualnych postrzałków.

Polowanie z norowcami.

Norowcami są psy myśliwskie - jamniki lub teriery - które wpuszcza się do nor lisów, borsuków i jenotów. Psy te atakują zwierzę w norze i zmuszają je do wyskoczenia na powierzchnię. Tam czeka jeden lub też kilku myśliwych z gotowymi do strzału strzelbami, by ubić uciekającego z nory drapieżnika. Poluje się z jednym lub też z kilkoma norowcami, wpuszczając je jednak raczej pojedynczo do nory. Gdy układ nor jest bardzo rozległy albo też drapieżnik mocno się stawia i nie chce opuścić nory, wtedy w akcji mogą być też dwa psy jednocześnie. Polowanie to jest szczególnie wydajne w czasie cieczki lisów, tj. w styczniu i lutym, kiedy zwierzęta te szczególnie często przebywają w norach.

Polowanie pędzeniami.

Pędzenia mogą być polne - na zające, kuropatwy i bażanty lub leśne - na grubą zwierzynę , lisy i zające. Bierze w nich udział od kilku do dwudziestukilku myśliwych (w polowaniu na zające nie mniej niż sześciu) oraz odpowiednia liczba naganiaczy. Poluje się w tzw. miotach, to jest na powierzchniach wielkości od kilkunastu do kilkudziesięciu hektarów. W pędzeniach na zające myśliwi tworzą na jednym z boków miotu linię, stając jeden obok drugiego w odległości 60-80m. Na skrzydłach pędzenia może zajmować stanowiska najwyżej dwóch myśliwych. W pędzeniach leśnych na zwierzynę grubą obstawiać myśliwymi można również ściany boczne oraz tylną ścianę miotu. Myśliwi zajmują stanowiska wskazane im przez osobę rozprowadzającą i ustawiają się pod ścianą pędzonego miotu. Na przeciwnej od linii myśliwych stronie miotu ustawia się nagankę, która na umówiony sygnał rusza w kierunku tej linii. Gdy zbliży się ona na odległość 150 m (w lesie 100 m), powinien rozlegać się drugi sygnał, zakazujący strzelania w miot. Trzeci sygnał zaś oznajmia zakończenie pędzenia i obowiązek rozładowania broni. Dopiero w tym momencie myśliwi mogą opuścić swe stanowiska, by pozbierać strzeloną zwierzynę i udać się do miejsca zbiórki. Psy biorące udział w polowaniu na zające mogą być spuszczone dopiero po zakończeniu miotu, by wówczas zajęły się aportowaniem. W polowaniu na dziki psy małych ras mogą wziąć udział w pędzeniach i posłużyć do wyprowadzenia zwierzyny na linię myśliwych. Na zwierzynę płową poluje się też tzw. cichymi pędzeniami, polegającymi na tym, że do obstawionego przez myśliwych na przesmykach miotu wchodzi jeden lub dwóch naganiaczy, którzy bez hałasu starają się ruszyć zwierzynę. Ze względów bezpieczeństwa dozwolony jest tu jednak tylko strzał poza miot. Do polowań zbiorowych należą też pędzenia na ptactwo łowne, przy których grupa myśliwych, wspomagana psami płochaczami, a ewentualnie jeszcze naganiaczami, porusza się w równej linii po terenie polnym lub podmokłym i strzela do podrywających się bażantów, kuropatw lub kaczek.

Polowanie z fladrami.

Jest to pewna odmiana pędzeń, stosowana przy polowaniu na wilki i ewentualnie lisy. Po otropieniu wilków na śniegu, otacza się miejsca ich zalegania sznurem, na którym w bliskich odstępach przymocowane są czerwone chorągiewki długości ok. 40 cm. Fladry zawiesza się na niewielkiej wysokości na krzewach i drzewach. Myśliwych cicho ustawia się na przesmykach, zdejmując fladry w pobliżu tych stanowisk. Teraz 2-3 naganiaczy wchodzi w miot i rusza wilki. Te. bojąc się powiewających czerwonych szmatek, nie przechodzą przez fladry i próbują wyjść z opresji w miejscach nieofladrowanych; tam pojawiają się w zasięgu strzału.

Polowanie z ptakami łowczymi.

Sokolnictwo uprawiane jest przez bardzo nielicznych tylko myśliwych, zgrupowanych w Sekcji Sokolniczej PZŁ. Jest to bowiem trudna sztuka polowania, polegająca na układaniu ptaka drapieżnego tj. oswojeniu go i nauczeniu współdziałania z człowiekiem, przy wykorzystaniu jego naturalnych predyspozycji do ścigania i pochwycenia zwierząt - ofiar. W Polsce do celów sokolniczych używany jest prawie wyłącznie jastrząb. Poluje się z nim na zwierzynę drobną oraz na ptaki krukowate. W polowaniu zazwyczaj uczestniczy jeszcze pies, który wyszukuje i wypłasza zwierzynę.